Narzędzia produktywności, których faktycznie używam jako programista

Mam problem. Testuję za dużo narzędzi.

Za każdym razem, gdy ktoś na X pisze “ta aplikacja zmieniła mi życie”, pobieram ją. Konfiguruję. Spędzam dwie godziny na ustawianiu. A potem… nigdy więcej jej nie otwieram.

Brzmi znajomo?

Przez ostatni rok przeszedłem przez ponad 20 aplikacji do produktywności. Większość zniknęła z mojego komputera. Ale kilka zostało. Nie dlatego, że są idealne, ale dlatego, że pasują do tego, jak faktycznie pracuję: buduję aplikacje w TypeScript, zarządzam treścią, prowadzę newsletter i staram się przy tym nie zwariować.

Oto co przetrwało.

Obsidian jako second brain

Zacząłem od Notion. Wszyscy go polecają. I jasne, wygląda świetnie. Ale spędzałem więcej czasu na budowaniu dashboardów niż na pisaniu czegokolwiek sensownego.

Obsidian jest inny, bo to po prostu pliki. Pliki Markdown leżące na Twoim komputerze. Żadnej zależności od chmury. Żadnej subskrypcji. Żadnego spinnera “workspace loading…”.

Piszę notatki. Łączę je ze sobą przez wikilinki. Z czasem połączenia tworzą się same. Pomysł z przypadkowego wtorku łączy się ze specyfikacją projektu sprzed trzech miesięcy. To jest magia Obsidian.

Jeśli zastanawiasz się nad wyborem notion vs obsidian, moja odpowiedź jest prosta: jeśli lubisz mieć kontrolę nad swoimi plikami i nie chcesz płacić za kolejną subskrypcję, Obsidian wygrywa. Notion jest lepszy do pracy zespołowej, ale do osobistego systemu notatek? Obsidian bez wahania.

Digital garden zamiast bloga

Najlepsze, co zrobiłem z moim vaultem w Obsidian? Zamieniłem go w publiczną stronę. Tak zwany digital garden, czyli cyfrowy ogród, gdzie pomysły rosną na oczach wszystkich.

To nie jest blog z datami i presją, żeby publikować regularnie. To żywa kolekcja tego, czego się uczę. Niektóre notatki są dopracowane. Inne to surowe szkice. I o to chodzi.

Digital garden działa jak najlepsze aplikacje do notatek, tylko że Twoje myśli są jednocześnie publiczne. To zmusza do lepszego formułowania pomysłów, a przy okazji buduje Twoją markę osobistą jako programisty.

Mój digital garden stoi na Jekyll z custom pluginem, który konwertuje Obsidian wikilinki na HTML. Schemat kolorów to Flexoki. Całość to pliki Markdown, więc przeniesienie na inny silnik to kwestia godziny.

VS Code do wszystkiego

Brzmi banalnie, ale posłuchaj.

Większość programistów używa VS Code do kodu, a potem przeskakuje do zupełnie innej aplikacji, żeby pisać, planować albo zarządzać plikami. Ten context switch kosztuje Cię więcej, niż myślisz.

Ja używam VS Code do:

  • pisania TypeScript (Next.js + Strapi w monorepo)
  • edycji plików Markdown z Obsidian
  • terminala
  • zarządzania gitem
  • szybkiego szukania w projektach

Jedno środowisko. Jeden zestaw skrótów. Jedna pamięć mięśniowa. Im mniej przeskakuję między aplikacjami, tym więcej robię.

Zwykły plik tekstowy na codzienne zadania

Wiem. Po tylu fancy aplikacjach brzmi to jak żart.

Ale po przetestowaniu Todoist, TickTick, Things 3 i Linear na osobiste zadania… wróciłem do pliku tekstowego. Dlaczego?

Zero tarcia. Otwieram plik, wpisuję trzy rzeczy do zrobienia i zaczynam pracę. Żadnych projektów. Żadnych etykiet. Żadnego “weekly review”, który i tak pominę.

Zasada jest prosta: zapisz 3 rzeczy, które dziś mają znaczenie. Zrób je. Wykreśl. Jeśli coś siedzi na liście trzy dni, albo robię to teraz, albo kasuję, bo widocznie nie było ważne.

To nie zastępuje narzędzia do zarządzania projektami w zespole. Ale do osobistego codziennego focusu? Nic tego nie przebije.

Typefully do pisania w social media

Jeśli budujesz swoją markę jako programista (a powinieneś), potrzebujesz narzędzia do pisania, które nie wchodzi w drogę.

Używam Typefully do tworzenia i planowania postów na X. Robi jedną rzecz dobrze: pozwala pisać, podglądać i planować. Żadnego “social media suite” z 47 funkcjami. Żadnego dashboardu z analityką, który będę sprawdzał obsesyjnie zamiast pisać.

Kluczowa funkcja to drafty. Łapię pomysły w ciągu tygodnia i planuję je na później. Pisanie i publikowanie to osobne czynności i powinny odbywać się w różnym czasie.

Newsletter przez ConvertKit

Email to wciąż najbardziej niezawodny sposób dotarcia do ludzi. Żaden algorytm nie decyduje, czy Twoi subskrybenci zobaczą Twoją treść. Klikasz wyślij. Dostają.

Prowadzę cotygodniowy newsletter o web development i budowaniu rzeczy w internecie. Testowałem Mailchimp (za skomplikowany), Substack (zbyt narzucający format) i Beehiiv (obiecujący, ale jeszcze dojrzewa).

ConvertKit (teraz Kit) wygrał, bo jest wystarczająco prosty, żeby nie marnować mi czasu, ale ma dość automatyzacji, żeby budować prawdziwe funnele. Mój workflow: piszę 30 minut w niedzielę, planuję, koniec.

Czego nauczyłem się testując te wszystkie narzędzia

Jak zwiększyć produktywność jako programista? Na pewno nie przez dodawanie kolejnych aplikacji.

Każda nowa appka to kolejny login, kolejne powiadomienie, kolejna rzecz do utrzymania. Prawdziwa umiejętność to nie szukanie najlepszego narzędzia. To szczerość wobec siebie: czego naprawdę potrzebuję? I bezlitosne kasowanie reszty.

Moje zasady przy testowaniu nowych narzędzi:

  1. Jeśli nie oszczędza mi czasu w ciągu 48 godzin, usuwam
  2. Jeśli potrzebuje tutoriala na YouTube, żeby je skonfigurować, to pewnie jest zbyt skomplikowane
  3. Jeśli próbuje robić wszystko, pewnie nie robi niczego dobrze
  4. Jeśli nie działa offline, zastanawiam się dwa razy

Najlepszy system produktywności to nie ten z największą liczbą funkcji. To ten, którego faktycznie używasz każdego dnia, nie myśląc o tym.

Zacznij brudno. Poprawiaj później. Rób rzeczy zamiast organizować swój task manager.